Dziś jest Sobota, 04 Lutego 2012
Rozwijaj Kontakt
Jesteś w: strona główna››Aktualności

Aktualności

Zaufanie to fundament

MT
2008-10-10

1083590_48972231.jpg

W ostatnich tygodniach słowo „kryzys” okazało się słowem kluczowym w ogólnopolskich mediach. Czy rzeczywiście mamy powód do paniki? Jeśli przeanalizujemy sytuację na światowych rynkach, to panika może być w pełni uzasadniona. Jednak jeśli spojrzymy na krajowy rynek kapitałowy to nie powinniśmy mieć powodów do nadmiernego pesymizmu – co nie oznacza, że jest dobrze. Jednak odbudowa zaufania do sektora finansowego może potrwać kilka lat.

Gospodarka jest często określana jako tzw. system naczyń połączonych, czyli problemy (w przypadku aktualnego kryzysu) banków odczują inne sektory. Zatem nie można wykluczyć sytuacji, w której kryzys dotknie przedsiębiorców oraz zwykłych obywateli.

Często pojawia się zdanie: „nie mam w swoim posiadaniu akcji spółek, więc kryzys mnie nie dotyczy”. Nic bardziej złudnego! Każdy z nas odkładając pieniądze na swoją emeryturę pośrednio inwestuje również na giełdzie. Otwarte Fundusze Emerytalne co czwartą naszą złotówkę inwestują na rynku kapitałowym. Od początku roku z kont OFE zniknęło 10% zgromadzonych środków.

Plan Paulsona – grzechotka dla głodnego niemowlaka

W ostatnich latach sektor finansowy (ze szczególnym uwzględnieniem Stanów Zjednoczonych) borykał się z nadpłynnością (za duża ilość pieniądza w systemie finansowym), co przyczyniło się do zbyt lekkiego udzielania kredytów hipotecznych przez banki. Do tego niski poziom stóp procentowych dopingował do jeszcze większego udzielania kredytów. Jednak po pewnym czasie okazało się, że część pożyczonych pieniędzy jest nie do odzyskania.

Jak w tym przypadku działa system naczyń połączonych? Wiele europejskich instytucji finansowych inwestowało w amerykańskie obligacje, które były z kolei powiązane z rynkiem hipotecznym USA. Uderzyło to przede wszystkim w instytucje, które środki na kredyty zdobywały nie tylko od klientów, ale także od innym banków. Stąd z czasem sektor finansowy okazał się nieco bardziej ryzykowną gałęzią gospodarki. W celu poprawy zaufania zdecydowano się na wprowadzenie planu naprawczego (tzw. planu Paulsona), zakładającego wpompowanie 700 mld USD w system finansowy Stanów Zjednoczonych.

Zdaniem profesora Josepha Eugena Stiglitza (ekonomisty nagrodzonego w 2001 roku Nagrodą Nobla, wraz z Michaelem Spence'm i George Akerlofem, za analizę rynków cechujących się asymetrią informacji) plan nie uwzględnia, innego kluczowego dla sektora finansów problemu, jakim jest stworzenie lepszych mechanizmów kontroli. Noblista przytacza tu słowa Warrena Buffeta (najbogatszego inwestora giełdowego w USA, wg rankingu pisma Forbes), iż pochodne instrumenty finansowe to broń masowego rażenia.

Próba ratowania gospodarki przez zalanie rynków pieniędzmi może jedynie spowodować pogorszenie sytuacji i gwałtowny wzrost inflacji. W związku z tym plan Paulsona to nic innego jak pocieszanie głodnego niemowlaka grzechotką. Może zabawka na chwilę go zainteresuje, jednak niemowlak wciąż będzie głodny.

Złe informacje, większa panika, mniejsze zaufanie

Kolejne negatywne informacje z rynku (np. problemy kolejnych instytucji finansowych) dolewają oliwy do ognia. W dobie postępu informatycznego informacja do innych zakątków świata dociera dużo szybciej niż miało to miejsce np. w okresie Wielkiego Kryzysu z lat 20-30. ubiegłego wieku.

Dodatkowo tytuły gazet i serwisów informacyjnych podkreślają słowo „kryzys”, promując motto mediów: „good news i bad news”. Zatem koło się zamyka – negatywne informacje powoduję większą panikę i większy strach o przyszłość sektora finansowego.

Ponadto, wypowiedzi niektórych polityków świadczą wyłącznie o braku odpowiedzialności za wypowiedziane słowa. Niejednokrotnie w historii polskiego sektora finansowego wypowiedzi kluczowych dla gospodarki osób powodowały zawirowania na rynku. Tak też jest i tym razem.

Według Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, polski rząd i bank centralny, powinny podjąć interwencję, tak by zminimalizować skutki amerykańskiego kryzysu finansowego dla polskiej gospodarki. Lech Kaczyński dodał, iż ciężko jest przewidzieć, w którym momencie ten kryzys sięgnie naszego kraju. Ale, według Prezydenta – sięgnie.

„Polski kryzys” na tle innych krajów

W 2009 roku polska gospodarka będzie się rozwijała w tempie 4,8% - wynika z założeń przyjętego przez rząd budżetu. Tymczasem ekonomiści przewidują, iż wzrost ten będzie o 0,8 punktu procentowego niższy. Natomiast mówi się, iż w 2008 roku wzrost PKB w Polsce wyniesie 5-5,3%. Jeśli porównany tę prognozę do innych krajów Europy Środkowo-Wschodniej to polska gospodarka nie wypada najgorzej. Dla porównania: Czechy 4,6%; Słowenia 4,6%; Węgry 3%. Z kolei wyprzedzają nas: Bułgaria 6,2%; Litwa 7,5%; Łotwa 7,5%; Słowacja 7%.

W takiej sytuacji nasuwa się pytanie: dlaczego giełda nie potwierdza pozytywnych danych odnośnie podstawowego wskaźnika makroekonomicznego jakim jest wzrost PKB? Odpowiedź na to pytanie znajduje się w jednym z naszych artykułów, który opisuje korelację pomiędzy giełdą a rynkiem kapitałowym.

Poza tym, ceny akcji zdecydowanie łatwiej tracą niż zyskują na wartości. Mówi się często, iż akcje spadają „pod własnym ciężarem” z powodu np. braku chętnych do zawierania transakcji. Jednak obecnie chętnych do inwestowania jest zdecydowanie więcej (potwierdzają to wysokie dzienne obroty na warszawskim parkiecie). Zatem dlaczego obrót jest większy? I tu powracamy do kluczowych słów: „panika” oraz „kryzys” napędzających jeszcze większe spadki.

Jak wygląda polski rynek kapitałowy dla tle innych światowych giełd?


Jeśli porównamy indeksy giełdowe światowych giełd do indeksu WIG20 to np. z giełdą papierów wartościowych w Moskwie nie wyglądamy najgorzej. Jednak nie można porównywać się do rynku, na którym nierzadko dochodzi do zawieszenia notowań z powodu dużych wahań cen tamtejszych spółek.

Jednak należy zaznaczyć, iż w porównaniu do węgierskiego, czy czeskiego rynku indeks WIG20 zachowuje się w miarę pozytywnie. Podsumowując, póki co tylko spokój może nas uratować. Paradoksalnie bankructwa spółek posiadających „złe aktywa” mogą uspokoić sytuację na rynku. Jak podkreśla Jim Rogers (inwestor, współzałożyciel Funduszu Quantum) ludzie, którzy są w niezłej sytuacji finansowej przejmą aktywa od tych, którzy są w kiepskiej i wszystko zacznie się od nowa. W ten sposób świat działał od kilku tysięcy lat.

Marek Trocha
mini_mip

« powrót

Zastrzeżenia prawne|Mapa strony|Dla mediów|Kontakt

Projekt i wykonanie: zjednoczenie.com

Wszelkie prawa zastrzeżone przezAgencja Rozwoju Pomorza