Dziś jest Sobota, 04 Lutego 2012
Rozwijaj Kontakt
Jesteś w: strona główna››Aktualności

Aktualności

Przestępstwa giełdowe

MT
2010-01-25

pg.jpg

Liczba notowanych spółek czy wielkość obrotu walorami są wyznacznikami dojrzałości rynku kapitałowego. To jednak nie jedyne mierniki. Im bardziej rozwinięty rynek, tym większa wykrywalność przestępstw giełdowych.

Młody makler giełdowy, Bud Fox, marzący o wielkiej fortunie postanawia pracować dla Gordona Gekko - rekina finansowego, uważanego za guru w branży inwestorów giełdowych. Bud gotów jest zrobić wszystko dla swojego sukcesu, również dokonywać wyborów niezgodnych z własnym sumieniem. Gekko wykorzystuje młodego finansistę do giełdowych afer, a następnie krótka kariera Foxa zostaje przerwana. Zostaje on wyprowadzony w kajdankach ze swojego biura, wraz z ekipą policjantów i funkcjonariuszy FBI. Oto scenariusz filmu Oliviera Stone'a "Wall Street" (z 1987 roku).

Jak to się robi w Stanach?

W historii amerykańskiego rynku kapitałowego znaleźć można wiele podobnych afer, które znalazły swoje zakończenie w formie sankcji prawnych.

Listopad 1990
Michael Milken, szef departamentu tzw. obligacji śmieciowych (junk bonds), czyli papierów o dużym stopniu ryzyka, w amerykańskim domu maklerskim Drexel Burnham Lambert, został skazany na 10 lat więzienia. Postawione mu zarzuty obejmowały m.in. tzw. insider trading (obrót akcjami danej spółki dokonywany przez osoby mające dostęp do informacji niejawnych dotyczących tej spółki). Obecnie Michael Milken to filantrop, zajmujący się głównie działalnością medyczną i edukacyjną. Nie ma możliwości powrotu na rynki finansowe.

Luty 1995
Nick Leeson, młody makler z Singapuru, handlujący instrumentami pochodnymi doprowadził do bankructwa londyńskiego Barings Bank, banku inwestycyjnego istniejącego od 1762 roku. Początkowo jego transakcje były w pełni bezpieczne, gdyż opierały się na arbitrażu na kontaktach terminowych na indeks Nikkei225. Jednak wykorzystując kontrakty terminowe w celach spekulacyjnych postanowił zawrzeć gigantyczną transakcję. Leeson dokonał bardzo ryzykownej transakcji stelażowej (rodzaj krótkiej sprzedaży). Założył on, że wartość indeksu pozostanie na poziomie 19 000 punktów. Jednak następnego dnia, z powodu trzęsienia ziemi w KMbe, na rynku nastąpiły gwałtowne spadki, powodujące stratę w wysokości 827 mln funtów. W ostateczności bank został przejęty przez ING za symbolicznego funta.

To jeszcze nie koniec afery. Leeson próbował ukryć osiągnięte straty, gdyż posiadał fizyczną możliwość księgowania "dobrych wyników". Tym samym sąd w Singapurze skazał Leesona na 6 i pół roku więzienia. Następnie wrócił on do Wielkiej Brytanii i opublikował autobiografię Rogue Trader, opisującą swoje działania.

Grudzień 2008
Służby specjalne Stanów Zjednoczonych zatrzymały Bernarda Madoffa, byłego przewodniczącego rady nadzorczej NASDAQ, założyciela Bernard Madoff Investment Securities. Stworzył on największą w historii piramidę finansową i zdefraudował ponad 50 miliardów USD. Warto dodać, iż sam Madoff i jego transakcje uznawane były za bardzo bezpieczne, porównywalne do papierów skarbowych USA, pozwalające osiągnąć "pewny zysk". Ostatecznie Madoff został skazany na 150 lat więzienia.

Jak to się robi w Polsce?

W Polsce zgodnie z treścią artykułu 154 ustawy o obrocie instrumentami finansowymi, informacja poufna (dotycząca spółki giełdowej) to taka informacja, która nie została jeszcze przekazana opinii publicznej. W momencie udostępnienia informacji, może ona mieć wpływ (pozytywny, jak i negatywny) na kurs akcji notowanej spółki. Dostęp do informacji poufnych mają m.in. osoby zatrudnione w spółce (np. członkowie zarządu, pracownicy sekretariatów, czy tłumacze) oraz zewnętrzni doradcy (np. prawnicy, biegli rewidenci, czy specjaliści od inżynierii finansowej).

Zjawisko przestępstw giełdowych można zakwalifikować do tzw. white collar crimes, czyli przestępczość "białych kołnierzyków". Nie można jednoznacznie stwierdzić, iż we wszystkich krajach mamy do czynienia z jednolitą polityką karną, czy zwalczaniem tego typu przestępstw. W praktyce, w dużej mierze zależy to od poziomu rozwoju rynku kapitałowego w danym państwie. Związane jest to z monitorowaniem składanych zleceń, a tym samym dostosowaniem aktów prawnych w taki sposób, aby można było wychwycić i ukarać osoby zawierające nielegalne transakcje.

Polska giełda jest młodym rynkiem, bez spektakularnych przestępstw. Dlatego afery giełdowe kojarzone są bardziej z rozmawiającymi nerwowo przez telefon maklerami z Wall Street. Jednak to, że mało się słyszy o giełdowych przekrętach na polskim rynku, nie oznacza, że tych przestępstw nie ma. Wręcz przeciwnie...

Afera WGI
Jednym z bardziej znanych przestępstw jest tzw. afera Warszawskiej Grupy Inwestycyjnej. Podmiot (działający jako dom maklerski) przekazywał do ówczesnej Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (KPWiG - obecnie Komisja Nadzoru Finansowego) informacje o stanach kont swoich klientów, podczas gdy faktyczna wartość salda była prawie trzykrotnie mniejsza. Afera dotknęła prawie 1200 osób, a stratę oszacowano na kwotę blisko 320 mln PLN.

Błąd, czy celowe działanie?
Jedna z większych afer na warszawskim parkiecie miała miejsce 4 lutego 2004 roku. O godzinie 15:15, na rynku kontraktów terminowych pojawiło się zlecenie sprzedaży 4000 szt. kontraktów PKC. Kurs waloru w ułamku sekundy spadł do poziomu dolnych widełek, uruchamiając jednocześnie zlecenia zabezpieczające. Są to zlecenia, które aktywują się automatycznie po przekroczeniu określonego przez inwestora poziomu, dzięki czemu inwestor minimalizuje swoją stratę.

Po złożeniu zlecenia sprzedaży, od razu pojawiło się zlecenie kupna 4000 kontraktów, również PKC. Okazało się, że tajemniczy inwestor to Rafał G., który początkowo tłumaczył się, iż w imieniu swojej koleżanki (Agnieszki K.) złożył błędne zlecenie: zamiast 4 sztuk kontraktów, wpisał przez pomyłkę 4000.

Ówczesna Komisja Papierów Wartościowych i Giełd (obecnie: Komisja Nadzoru Finansowego) nie przyjęła takiego wytłumaczenia. Powód: system domu maklerskiego, który obsługiwał transakcję nie przyjmował transakcji większych niż 10 mln PLN. Rafał G. musiał obejść zabezpieczenie, gdyż "wartość przekrętu" to 60 mln PLN. Co więcej, w tym samym czasie, Arkadiusz O. (spokrewniony z Agnieszką K.) złożył zlecenie kupna 4000 kontraktów. A zatem Rafał G. nie działa sam.

W wyniku przeprowadzonych transakcji, stratę poniósł dom maklerski oraz ponad 300 inwestorów. Łączna wartość szkody to około 5 mln PLN, a postępowanie egzekucyjne trwa do dnia dzisiejszego.

Przedstawiony przykład z GPW związany jest z manipulacją kursu instrumentu finansowego. Jednak to nie jedyny rodzaj przestępstwa. Do najczęstszych afer na rynku kapitałowym można również zaliczyć: ujawnienie i wykorzystanie informacji poufnej (insider trading - przedstawiony w filmie "Wall Street"), czy prowadzenie bez zezwolenia Komisji Nadzoru Finansowego (KNF) działalności maklerskiej.

Podążanie za grubymi rybami to nie przestępstwo

Jedną ze strategii na rynku akcji jest inwestowanie swoich środków finansowych w taki sam sposób, jak osoby posiadające dużo większy kapitał. Obserwację poczynań większego inwestora nie można zaliczyć do kategorii przestępstw związanych z wykorzystaniem informacji poufnej, m.in. z tego względu, że każdy z inwestorów może mieć dostęp do tzw. arkusza zleceń (zestawienie ofert kupna / sprzedaży akcji danej spółki). Takie sytuacje były, są i będą miały miejsce.

Przykładem takiej sytuacji są akcje spółki Izolacje Jarocin, której udziałowcem jest znany inwestor giełdowy Mariusz Patrowicz. Nie jest on większościowym udziałowcem tej spółki, jednak pojawiła się informacja, iż będzie chciał zwiększyć swoje udziały. W tym momencie mniejsi gracze postanowili kupować akcje, w wyniku czego kurs spółki wzrósł w ciągu kilku dni o 36%.

Podobna sytuacja ma miejsce w przypadku spółek Romana Karkosika. Spółka Boryszew S.A. przygotowywała dodatkowy pakiet akcji dla dotychczasowych akcjonariuszy, w tym dla Romana Karkosika. Magia nazwiska spowodowała większy popyt na akcje spółki Boryszew, zwiększając ich wartość o ponad 70%.

Niezależnie od tego, czy informacja jest poufna, czy też nie, nie ulega wątpliwości, iż jej posiadanie jest bardzo cenne. Inwestując na giełdzie należy pamiętać o dwóch kwestiach. Po pierwsze, granica pomiędzy informacją poufną, a ogólnie dostępną jest bardzo cienka, a po drugie, jeśli "gruba ryba raz się pomyli, zostanie uznana za chudą płotkę".


Marek Trocha
mini_mip

« powrót

Zastrzeżenia prawne|Mapa strony|Dla mediów|Kontakt

Projekt i wykonanie: zjednoczenie.com

Wszelkie prawa zastrzeżone przezAgencja Rozwoju Pomorza