Raporty
Kalkulatory finansowe Kalkulator
kredytowy(raty stałe) |
Kalkulator
kredytowy(raty malejące) |
Kalkulator lokat |
Zapotrzebowanie
na kapitał obrotowy |

Izraelski bank centralny pozytywnie wypowiedział się na temat rządowych planów wprowadzenia tzw. podatku negatywnego. Zakończony w sierpniu program pilotażowy, który miał określić skuteczność tej metody w wyrównywaniu różnic społeczno-majątkowych, przyniósł zaskakująco dobre rezultaty.
Podatek negatywny to koncepcja opracowana przez Miltona Friedmana, laureata nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii w 1976 roku. Zakłada eliminację systemu pomocy społecznej, którą zastępuję gwarantowany minimalny dochód. Centralnym punktem idei jest kwota progowa dochodu, powyżej której podatnicy wpłacają pewną część swojego dochodu w formie podatku (według jednej stawki podatkowej), natomiast ci podatnicy, których dochody okazały się niższe, otrzymują pewnego rodzaju wyrównanie. Friedman proponował aby wyrównanie było w wysokości 50% luki pomiędzy kwotą progową a rocznymi zarobkami podatnika.
Podstawowym celem podatku negatywnego jest eliminacja całego skomplikowanego systemu opieki społecznej i ograniczenie administracji publicznej. Dzięki podatkowi negatywnemu, system wsparcia ubogich ma być maksymalnie uproszczony i znacznie bardziej efektywny kosztowo. Jego podstawową zaletą jest przekazanie kontroli nad środkami na świadczenia społeczne w ręce samych zainteresowanych, którzy mogą podjąć optymalne decyzje co do ich alokacji. Dodatkowo system ma przyczyniać się do zabezpieczenia każdemu obywatelowi określonego poziomu dobrobytu społecznego (np. dostęp do usług medycznych), jednocześnie niezniechęcając klientów opieki społecznej do podjęcia pracy (jest to zjawisko tzw. pułapki dobrobytu, gdy beneficjent pomocy społecznej nie podejmuje pracy i czyni z korzystania z różnego rodzaju zasiłków swój sposób na życie). Negatywny podatek motywuje do podjęcia nawet niskopłatnej pracy, gdyż stwarza to szansę na otrzymanie wyrównania i podwyższenie swoich dochodów.
Wyniki eksperymentu Izraela z podatkiem negatywnym mówią same za siebie. Rząd izraelski zdecydował się objąć nim 16 000 osób, które zamieszkiwały cztery regiony największego bezrobocia: Hadea-Wadi, Nazaret, Aszkelon oraz okolice Jerozolimy. Po roku trwania programu, według wyliczeń Banku Izraela, 8,7% rodzin podniosło swój dobrobyt i wyrwało się z ubóstwa. Zmniejszyła się przepaść pomiędzy biednymi i bogatymi, mniej osób miało odcięty telefon i mniej musiało zrezygnować z niezbędnych świadczeń medycznych. Zbadano również zmiany na lokalnym rynkach pracy - 17% osób, które były bezrobotne przed rozpoczęciem programu, znalazły po 15 miesiącach pracę. Dla porównania, w regionach gdzie bezrobotni korzystali z tradycyjnych zasiłków, odsetek ten wyniósł 7%. Po zakończeniu programu związanego z podatkiem negatywnym, ponad połowa jego beneficjentów przekroczyła ustaloną kwotę progową i utraciła prawo do wyrównania. Bank Izraela szacuje, że za cenę dodatkowych 393 mln szekli (ok. 400 mln PLN) można objąć programem kolejne 300 tys. podatników. A to oznaczałoby, przy utrzymaniu dotychczasowej skuteczności, że ok. 2300 rodzin przestałoby żyć w ubóstwie.
Program Izraela może w niedługim czasie zainspirować rządzących w państwach rozwiniętych. Coraz powszechniejsze są opinie, że państwa opiekuńczego nie da się na dłuższą metę utrzymać i konieczna jest całkowita reforma sytemu. Ekonomiści podają różnorakie przykłady jak kolejne programy opieki społecznej, które teoretycznie mają na celu poprawę sytuacji ubogich, de facto przyczyniają się do narastania patologii i innych negatywnych zjawisk społecznych, takich jak: spadek liczby urodzeń dzieci, postępujący rozkład więzi międzyludzkich, długotrwałe bezrobocie oraz nagminne uzależnienie od pomocy społecznej. Znamiennym przykładem są amerykańskie programy wsparcia nastoletnich matek, które znacząco przyczyniły się wzrostu odsetka "dzieci wychowujących dzieci", zwłaszcza w społecznościach latynoamerykańskich oraz afro-amerykańskich, które tradycyjnie są częściej dotknięte problemami ubóstwa. Od lat 60. XX w. amerykańscy podatnicy zapłacili 8 bln USD za walkę z biedą, natomiast w tym samym czasie liczba Amerykanów żyjących poniżej granicy ubóstwa wzrosła o 30% i sięgnęła zatrważającej liczby 37,3 mln.
Programy opieki społecznej są obciążone tzw. pokusą nadużycia (moral hazard). Usunięcie kosztów i zagrożeń jakie są związane na przykład z bezrobociem, nastoletnim macierzyństwem, itd., powoduje, że część osób świadomie dokonuje wyboru życia na koszt społeczeństwa. Takie postawy mają tendencję do "zarażania" kolejnych jednostek, które widzą, że beneficjentom opieki społecznej żyje się równie dobrze co im, a niekiedy nawet lepiej (jak wskazują dane amerykańskie, w 1995 roku w 47 stanach opieka społeczna dawała więcej niż praca portiera).
Głównym hamulcowym reformy systemu opieki społecznej jest aparat urzędniczy nim zarządzający. Jakakolwiek sensowna zmiana sposobu walki z biedą prowadziłaby do redukcji liczby biurokratów odpowiedzialnych za gromadzenie i rozdysponowanie środków często, z uwagi na przepisy dopuszczające arbitralne podejmowanie decyzji, według własnego uznania.
Ekonomiści podkreślają, że koszty opieki społecznej mogą stać się zalążkiem następnego kryzysu. Obecnie państwa zmagają się z wysokimi deficytami finansów publicznych i wielkimi długami za lata życia na kredyt. Dzisiaj jako powód złej sytuacji finansowej państwpodaje się głównie pakiety stymulacyjne, czyli pieniądze jakie wydały rządy na walkę z kryzysem gospodarczym,jest to natomiast tylko część prawdy. W znacznej mierze obecne kłopoty wynikają właśnie z nieefektywnego kosztowo systemu opieki społecznej. Za jakiś czas może okazać się, że podatek negatywny stanie się powszechnym rozwiązaniem w walce z biedą.

Zastrzeżenia prawne|Mapa strony|Dla mediów|Kontakt
Projekt i wykonanie: zjednoczenie.com